Dzisiaj w moje ręce wpadł link do instrukcji jakiegoś zdesperowanego użytkownika dróg z instrukcją jak właściwie korzystać z kierunkowskazów. Autor podzielił wpis na dwa punkty – pierwszy dotyczy skrzyżowań i tym podobnych prostych sytuacji drogowych, a drugi koncentruje się na rondach. O ile ten pierwszy ma jeszcze sens to drugi już niekoniecznie …
Wiem jak irytujące jest poruszanie się w Polsce po drogach, mnie też szlag trafia jak widzę co ludzie wyprawiają. Rond w Polsce przybywa, a informacji jak je sprawnie pokonać już niekoniecznie.
Oto cytat autora przepisu, który mnie skłonił do tego tekstu:
Rondo – tu już regularnie opadają mi ręce. Chyba max 10% kierowców potrafi się posługiwać kierunkowskazem poruszając się po tej skomplikowanej konstrukcji drogowej. Po pierwsze jeżeli skręcasz w lewo NIE WRZUCASZ LEWEGO KIERUNKOWSKAZU. Jeżeli skręcasz w pierwszą odnogę po prawej to wrzucasz PRAWY KIERUNKOWSKAZ dojeżdżając do ronda. Jeżeli skręcasz w którąś z dalszych odnóg to wrzucasz PRAWY KIERUNKOWSKAZ w momencie w którym minąłeś poprzedni zjazd.
Miałem przyjemność wydać znaczne zasoby pieniężne na wszelkiej maści kursy uczące jeździć bezpiecznie, w poślizgach, w różnych warunkach drogowych, w górach, dołach na nizinach i wyżynach. A do tego wszystkiego połowę swojego życia spędziłem poza granicami Polski gdzie ronda istniały jak na chleb mówiłem „bep”, a na muchy „tapty”. Nie twierdzę, że jestem lepszym kierowcą, ale na pewno mam więcej zachodnich doświadczeń niż przeciętny polski kierowca.
Otóż będąc na rondzie, sygnalizujemy zjazd prawym kierunkowskazem jak sugeruje autor powyższego cytatu. Robimy to naturalnie odpowiednio wcześniej, a nie podczas samej czynności zjeżdżania z niego.
Wjeżdżając na rondo, jeśli chcemy skręcić w prawo zalecane jest od razu włączenie prawego kierunkowskazu – ponownie jak sugeruje autor.
Myli się natomiast co do stosowania lewego kierunkowskazu. Wjeżdżając na rondo (poza przypadkiem skręcania w prawo) powinniśmy włączyć lewy kierunkowskaz – sygnalizujemy, że będziemy poruszali się po rondzie ruchem okrężnym. Dopóki jeździmy w kółko mamy włączony lewy kierunkowskaz. To pozwala czekającym na włączenie się OD RAZU zorientować się, że na pewno nie będziemy zjeżdzali z ronda. Prawy kierunkowskaz włączamy w momencie, gdy miniemy ostatni zjazd, który nas nie interesuje. Ludzie przy następnym już z daleka wtedy widzą, że będziemy na niego zjeżdżali!
Jak widzę osobę nie używającą lewego kierunkowskazu, to nie wiem czy ona będzie jechała dalej po rondzie, czy zjedzie z niego nie używając prawego. Z lewym wiesz, że osoba jedzie dalej ruchem okrężnym!
Przykład – jedziemy przez duże rondo na wprost:
Przed wjazdem na rondo włączamy lewy kierunkowskaz. Kontynuujemy jazdę (lewy włączony). Mijamy skręt w prawo, gdzie oczekujący wiedzą, że nie zjeżdżamy jeszcze. Włączamy prawy kierunkowskaz (bo sygnalizujemy tym z przeciwka, że mogą się już włączać) i następnie po chwili zjeżdżamy z ronda.
Proste?